niedziela, 25 marca 2012

Dlaczego warto założyć własną hodowlę?


Czytałam doniesienia, że coraz mniej ludzi mieszkających na wsi hoduje kury w systemie przydomowym.  Według mnie jest to zgodne z prawdą i wynika nie z lenistwa ale z braku doświadczenia oraz wiedzy na temat takiej hodowli. Wiele osób podobnie jak ja wychowana w mieście przeniosła się na wieś budując domy ma obrzeżach miast lub trochę dalej. Oczywiście z wiadomych dla wszystkich powodów ekonomicznych staliśmy się mieszkańcami zupełnie dla nas obcego do tej pory otoczenia.
Po przeprowadzce wpadłam na pomysł aby hodować kury, ale zbyt mnie to przerażało i zrealizowałam mój plan dopiero po kilku latach. Aktualnie mam mój własny kurnik od pięciu lat i własne doświadczenia i patenty na małą hodowlę, którymi chętnie się podzielę. Nie żałuję tej decyzji i wszystkim polecam i w dalszej części zdradzę wam dlaczego.
Co mnie przekonało do realizacji przedsięwzięcia? Po pierwsze pogarszająca się w moim odczuciu jakość jaj w sklepie, oczywiście można kupić jaja droższe z hodowli ściółkowej lub na targu od „babci”, ale to za drogo jak na moją dużą rodzinę. Kiedyś aby zrzucić kilka kilogramów zaczęłam stosować dietę białkową ale już po kilku dniach nie mogłam się zmusić do jedzenia jajek ze sklepu, teraz bez oporów wracam do tej diety, a jajka to ważny element żywienia mojej rodziny.  Nawet mój roczny syn, który ma problemy z dietą, bo jest alergikiem zajada jaja od naszych kurek. Pozostałe dzieci nagle pokochały naleśniki, jajecznicę i gofry które jakoś zupełnie inaczej smakują. Odnawiając moje stado co roku mam świeże jajka przez cały rok w wystarczającej ilości. Moje stadko liczy około 10- 15 kur i jest to wystarczające dla pięcioosobowej rodzinki.
Wyprowadziłam się z miasta ma wieś i mam wystarczająco miejsca na kurnik z wybiegiem, a sąsiad który wszystko wie nawet go nie zauważył bo jest ogrodzenie z siatką maskująca i nie mam koguta, który pieje od piątej rano. Kury to najmniej uciążliwe zwierzaki jakie posiadam, nie gryzą sąsiadów jak mój pies, nie wymagają ciągłej pielęgnacji i chodzenia do weterynarza. Wystarczy dać im raz dziennie jeść i pić do specjalnych zasobników i raz na tydzień uzupełnić ściółkę. Oczywiście codziennie zebrać z gniazd jaja ale to już czysta przyjemność.
Jeśli macie ogród lub grządki z kwiatami to zaręczam, że nie znajdziecie lepszego nawozu niż ten, który wyprodukują wasze kury. Kupowanie fenomenalnych nawozów w granulatach nie spełniało moich oczekiwań i rezultaty nie były tak imponujące jak po kurzym nawozie. Oczywiście nie wolno stosować nawozu bezpośrednio z kurnika na ogród czy pod kwiaty bo ma tak dużo azotu, że zniszczył by wszystko, ale sezonowany (pozostawiony na pryzmie czy w kompostowniku przez jeden sezon) sprawdza się doskonale.
Moje kury są też wręcz stworzone do recyclingu odpadków z kuchni, resztek warzyw i owoców (oczywiście poza cytrusami i skórkami z bananów), obierki z ziemniaków czy marchewki trzeba im ugotować, ale to przecież nie kłopot, produktów zbożowych, chleba . Daje im też skorupki z jaj, trawę po koszeniu oraz chwasty wypielone z ogrodu. Zanim miałam kury trawa i chwasty to była udręka, co z nimi zrobić, aktualnie zajmuje się tym moje zadowolone stadko z zapałem rozgrzebujące każdą otrzymaną stertę. Dzięki tym zabiegom na wybiegu tworzy się wspaniałe podłoże, które można wykorzystać do naszego ogrodu i ziemia jakiej nie kupimy w żadnym sklepie ogrodniczym.

3 komentarze:

  1. Proszę opisać co dalej z kurami z kurnikiem...Jestem żywo zainteresowana ponieważ sama chce wybudować kurnik..

    OdpowiedzUsuń
  2. NApisz od poczatku jak sie zaczelo no i moze jakies fotki zobaczymy? JA tez o tym mysle wiec jestes bardzo zainteresowny Twoimi doswiadczeniami w tej kewstii

    OdpowiedzUsuń